Managerowie, którzy nie potrafią radzić sobie ze zmartwieniami, umierają młodo
Dlaczego wielu managerów żyje w permanentnym stresie? Oto kilka prostych technik, które pomagają odzyskać chłodną głowę.
W świecie technologii często powtarzamy sobie, że najważniejsze są umiejętności techniczne i skuteczne procesy. To oczywiście prawda, ale tylko częściowa.
Jest jeszcze coś, o czym mówi się zdecydowanie rzadziej: zdolność radzenia sobie z niepewnością i zmartwieniami.
Im wyżej w organizacji się znajdujesz, czy jesteś tech leadem, managerem miękkim czy nawet dyrektorem, tym mniej masz kontroli nad wieloma rzeczami, a jednocześnie tym więcej rzeczy zależy od Twoich decyzji.
Jeżeli nie nauczysz się zarządzać własnymi obawami, prędzej czy później zaczną one zarządzać Tobą. A to znowu wprost przekłada się na Twoje zdrowie.
Dlaczego zmartwienia są tak niebezpieczne dla liderów
Zmartwienia są naturalną częścią odpowiedzialności. Problem polega na tym, że większość ludzi nigdy nie uczy się, jak z nimi pracować.
Wielu managerów funkcjonuje w trybie ciągłego napięcia:
- czy projekt się dowiezie,
- czy klient będzie zadowolony,
- czy zespół się nie rozsypie,
- czy zarząd nie zmieni nagle strategii.
Mózg traktuje takie myśli jak zagrożenie. Uruchamia się mechanizm stresowy, tzn. podnosi się poziom kortyzolu, ciało przechodzi w tryb walki lub ucieczki.
Jednorazowo nie jest to problemem, ale gdy trwa miesiącami lub latami, zaczyna niszczyć organizm. Dosłownie zjada go od środka.
Nieprzypadkowo mówi się, że:
Przedsiębiorcy i managerowie, którzy nie potrafią radzić sobie ze zmartwieniami, umierają młodo.
Nie mam tutaj na myśli czy ktoś ma trudną czy łatwą pracę. To właśnie liderzy noszą w głowie nierozwiązane problemy (swoje oraz cudze) przez cały czas.
Kluczowa umiejętność lidera to więc nie tylko podejmowanie decyzji, ale również zamykanie pętli zmartwień.
Jak radzić sobie ze zmartwieniami
Wyobraź sobie taką hipotetyczną choć dość typową sytuację. Projekt zaczyna się opóźniać.
W głowie pojawia się lawina myśli:
- „Klient będzie wściekły.”
- „Zespół sobie nie radzi.”
- „To moja wina.”
- „Co jeśli stracimy ten kontrakt?”
I od tego momentu problem zaczyna żyć własnym życiem. Nie analizujesz go już racjonalnie. Zaczynasz przetwarzać go emocjonalnie.
Dobra wiadomość jest taka, że istnieją proste techniki, które pozwalają odzyskać kontrolę nad sposobem myślenia.
1. Wizualizacja najgorszego scenariusza
To podejście ma swoje korzenie jeszcze w filozofii stoickiej i jest zaskakująco skuteczne.
Zamiast unikać czarnych scenariuszy - celowo je rozpisujesz.
Zadajesz sobie trzy pytania:
- Jaki jest najgorszy realistyczny scenariusz? Naturalnie nie popadaj w skrajności, ale zastanów się nad najgorszymi realnymi konsekwencjami.
- Czy jestem w stanie go zaakceptować, jeśli naprawdę się wydarzy?
- Teraz kiedy już masz taką sytuację zwizualizowaną - co mogę zrobić, żeby zminimalizować jej skutki?
Przykład:
Najgorszy scenariusz: projekt nie zostanie dostarczony na czas.
Czy to koniec świata? Cóż, to zależy, choć najczęściej nie 😅
Konsekwencją będzie:
- renegocjacja z klientem (w tym klientem wewnętrznym),
- utrata części zaufania,
- konieczność reorganizacji pracy.
Kiedy zobaczysz problem w tej formie, nagle okazuje się, że nie jest tak paraliżujący, jak wydawał się w głowie. A skoro można go zaakceptować to można też go ulepszyć.
2. Oddzielenie emocji od myślenia
Drugą kluczową umiejętnością lidera jest zdolność patrzenia na problem z dystansu. Istnieją na to dwie bardzo praktyczne techniki.
Technika odgrywania roli
Kiedy zbierasz informacje o trudnej sytuacji, wyobraź sobie, że robisz to nie dla siebie, ale dla kogoś innego. Na przykład:
- dla CEO,
- dla bezpośredniego przełożonego,
- dla przyjaciela,
- dla innego managera.
Ten prosty mentalny trick powoduje, że automatycznie:
- zmniejsza się emocjonalne zaangażowanie,
- rośnie obiektywizm,
- zaczynasz patrzeć na fakty zamiast na lęki.
To trochę tak, jakbyś na chwilę wyszedł z własnej głowy i spojrzał na problem z perspektywy trzeciej osoby.
Technika adwokata diabła
Drugą metodą jest świadome kwestionowanie własnych przekonań.
Gdy przygotowujesz się do podjęcia decyzji:
- spisz argumenty za swoim stanowiskiem,
- następnie spisz argumenty przeciwko sobie.
I to uczciwie - nawet te, których nie chcesz przyjąć.
Bardzo często okazuje się, że prawda znajduje się gdzieś pomiędzy skrajnymi stanowiskami.
Ta metoda pomaga uniknąć dwóch klasycznych błędów liderów:
- nadmiernej pewności siebie,
- paraliżu decyzyjnego.
Jak zamykać pętle zmartwień
Najważniejsza lekcja w radzeniu sobie ze zmartwieniami:
Zmartwienia istnieją tylko wtedy, gdy nie mają planu działania.
Dlatego każdy problem warto przeprowadzić przez prosty czterostopniowy proces.
- Czym dokładnie się martwię?
Nazwij problem precyzyjnie.
- Co mogę z tym zrobić?
Wypisz wszystkie realistyczne opcje działania.
- Co zamierzam zrobić?
Wybierz jedną z opcji.
- Kiedy zaczynam działać?
Ustal konkretny moment rozpoczęcia.
To może wydawać się banalne, ale w praktyce działa niezwykle skutecznie, bo w tym momencie problem przestaje być abstrakcyjnym lękiem, a staje się projektem do rozwiązania.
W pracy lidera stres jest nieunikniony, ale chronicznego zamartwiania się można już jak najbardziej uniknąć.
To nie tak, że najlepszy manager ma najmniej problemów. Najlepszy manager po prostu potrafi szybko zamieniać zmartwienia w decyzje i konkretne działania. To robi ogromną różnicę dla zdrowia, długości życia i jakości codziennego funkcjonowania.
I na koniec warto zapamiętać:
Jeśli nie nauczysz się zarządzać zmartwieniami, one prędzej czy później zaczną zarządzać Tobą.